06.09.2011

O niczym i o masażu

Zdjęcie z 20+ piętrowca, biznes klasa.
Wychodzi na to że najciekawsze rzeczy związane z różnicami Polska - Chiny wychodzą podczas luźnych przypadkowych rozmów, dlatego zamiast czekać aż się ich trochę nazbiera będę wrzucał takie smaczki i kwiatki :). Ah, nie będą to dosłowne rozmowy, tylko to jak je pamiętam więc będzie z nich wyzierał mój styl ;)

Dzisiaj o masażu:




S: Zaraz, jak? Mówisz że chińczycy nie lubią chodzić do masażystów? Przecież to dobre dla zdrowia, tanie w porównaniu z każdym innym miejscem, relaksujące i w ogóle same plusy? Dlaczego?

H: W sumie to nie wiem, niech pomyślę..... Hm to może dlatego - dawniej miejsca masażu były oficjalnymi-nieoficjalnymi miejscami gdzie poza masażem mogłeś również skorzystać z usług seksualnych. Czyli mężczyzna który idzie do masażysty, czy masażystki, może spodziewać się że zostanie odebrany jako osoba która korzysta z usług prostytutki.

S: Ok, to wyjaśnia jedną płeć. O co więc chodzi z kobietami?

H: Kobety cenią swoją intymność i idea że nieznana osoba dotyka ich ciała, nawet mimo wiedzy że to w celach relaksującego masażu, jest zbyt obca. Masaż wykonany przez kogoś bliskiego jest w porządku.

S: Czyli Ty byś nie poszła do masażysty?

H: Sama raczej nie. Gdybym była z grupą bliskich znajomych, wtedy mogłabym się przełamać.

S: Wow.


0 komentarze:

Prześlij komentarz