13.05.2011

Zdobywanie chińskiego prawa jazdy

Stanie w Pekinie. Tfu, jazda.
 Czas na posta który nie ma fotek za to posiada dużo informacji :). Chiny poza tym że nie akceptują pojazdów zarejestrowanych za granicą (musisz przejść pełen proces rejestracji, jak z nowym autem) to nie akceptują też międzynarodowego prawa jazdy. Na szczęście okazało się że gdy posiadasz już prawo jazdy (przynajmniej jeżeli chodzi o europejskie), to wystarczy złożyć podanie o wydanie prawa jazdy, zdać test i już można się cieszyć nowo nabytymi uprawnieniami. Jak zwykle, łatwo prosto i przyjemnie :)


Ok, wiedząc co się chce (prawko!) trzeba to zdobyć! Cały proces jest w miarę prosty. Potrzebujemy badania medycznego (wygląda na to że w Chinach zawsze i wszędzie jest potrzebne badanie ;) ) które potwierdzi że nadajemy się do siedzenia za kierownicą (sądząc po tym jak tutaj ludzie jeżdzą to badanie nie obejmuje pytań o zapędy samobójcze). To jest krok numer jeden. Krok numer dwa, uderzamy do Biura Pojazdów (pojęcia nie mam jak to przetłumaczyć aby miało sens) z podaniem o przeniesienie uprawnień oraz o test. Krok numer trzy, zjawiamy się w tym samym biurze w dniu testu, zdajemy test i czekamy dzień dwa na prawko. Cała przygoda to był team play, więc liczba mnoga ;)

Zaczynamy od kroku numer jeden. Potrzebujemy szpital z uprawnieniami do przeprowadzenia tego typu badań. W praktyce jest ich dosyć sporo, wystarczy znaleźć najbliższy. W tym momencie, jeżeli nasz chiński jest na poziomie piwnicy, dobrze jest uśmiechnąć się do kogoś znajomego kto jest bardziej zorientowany aby poszedł z nami. Po prostu może się okazać że kompletnie nikt z ekipy w szpitalu nie rozumie słowa po angielsku i niewiele uzyskamy. Jeden z nas zna chiński, więc problem z głowy. Nie, to nie ja :p. Ok, wycieczka do szpitala. Na miejscu dostajemy formę do wypełnienia (jak nie znamy krzaczków to szukamy najbardziej uśmiechniętej osoby i na migi prosimy o pomoc w wypełnieniu). Wyciągamy zdjęcie które zrobiliśmy np. do wizy i próbujemy przykleić do formy. Następnie z wielkim zdziwieniem patrzymy jak nasze zdjęcie nie pasuje. Taaaaak. Forma wymaga innych fotek, mniejszych. Taaak. Czyli te dwa tysiące zdjęć które mam obecnie (robione do badania, do paszportu, do wizy, do pozwolenia na pracę i przy innych okazjach) są z pupy. Nic to, szukamy najbliższego fotografa. 15rmb i 15min później próbujemy ponownie przykleić fotkę, tym razem pasuje. Z wypełnionymi formami idziemy za uśmiechniętą pielęgniarką do kasy, gdzie pielęgniarka bezceremonialnie wpycha nas na początek kolejki. Nawet nie wpycha, każe kasjerowi podbić formy a od nas chce menu.

Co?

Przecież mówię, chce od nas menu. Ponieważ nie wyglądamy jakbyśmy mieli menu przy sobie, powtarza "meni. meni? meni!". Po szybkiej chwili tłumaczenia w głowie (co do cholery może brzmieć jak meni gdy postarasz się mówić czingliszem?) chwila objawienia. Aaaa, money! Ok, płacimy 10rmb i idziemy zrobić testy. Testy to nie przelewki, mierzą Cię, ważą sprawdzają wzrok, kolory, słuch.

Chyba.

Nasz test polegał na staniu i wyglądaniu na obcokrajowców (rozmawianie po polsku pomogło). Minutę później dostaliśmy wypełnione formy (hej, nie mam żadnych problemów zdrowotnych!) i uradowani mogliśmy przejść do kroku numer 2. Czyli:

Wycieczka do Biura pojazdów. Nasz cel - złożyć podanie o przeniesienie uprawnień plus zapisać się na egzamin. Niezbędne papiery - jak zwykle trochę. Kopie paszportu, prawka, zameldowania, zezwolenia na pracę, badanie medyczne. Wszystko to plus dwie dodatkowe formy - podanie oraz tłumaczenie prawa jazdy na chiński. Podanie wypełniamy w krzaczkach - niespodzianka. Pułapką są natomiast kategorie. Samochody są podzielone na automaty i ręczną skrzynię, natomiast motocykle na kilka, gdzie najwyższym poziomem jest motocykl z przyczepką. Więc jak przenosimy uprawnienia to upewnijmy się że mamy samochody z ręczną (obejmują automaty) - C1 - oraz moto 3kołowe (obejmują wszystkie) - D. Ok, to z głowy. Czas na tłumaczenie prawka. Wiecie ile czasu zajmuje znalezienie tłumacza przysięgłego w Pekinie znającego polski? Hm? Też nie wiem ;). Teoria! - prawo jazdy powinno być przetłumaczone przez tłumacza przysięgłego. Praktyka! - urzędnik przyjmujący papiery mówi abyś sam przetłumaczył, aby tylko był podpis. Więc to poszło szybko :D. Gdy mamy komplet papierów (niemal na pewno trzeba coś dokserować), zapisujemy się na termin. Czas oczekiwania 1 - tygodnie, koszt 50rmb. W dniu terminu przechodzimy do kroku numer trzy czyli:

Wycieczka do Biura na test. Ok, czym jest test? Test jest analogiczny do polskiego prawa jazdy. Zestaw pytań z którego jest losowane ileś tam, trzeba mieć minimum dobrze aby zdać. Czas na różnice :).

Po pierwsze, pytań jest 1300.  Po drugie, test trwa 45 minut i obejmuje sto pytań. Trzeba mieć 90 odpowiedzi dobrze.

Wszystko byłoby dobrze (hej, test jest po angielsku!) gdyby nie fakt, że książka testowa nie ma reguł - same pytania. Natomiast pytania są pisanie czingliszem. W miarę okej, ale czasami trzeba się ostro zastanawiać o co biega. Może też przez błędy w tłumaczeniu niektóre pytania się wykluczają ;). Generalnie, z 1300 pytań 1000 jest okej, 150 jest dziwnych ale okej, 100 jest dziwnych i nie okej, natomiast ostatnie 50 nie mają żadnego sensu i trzeba je zwyczajnie zapamiętać. Po prostu. Ponieważ nie ma referencji do reguł, nie ma z czym porównać odpowiedzi. Ot, taka odrobina wysiłku na całej ścieżce :). Sam test klasyka, na komputerze, ABCD lub TAK/NIE ("Czy kierowca może pluć przez okno kiedy tylko chce TAK/NIE"), dużo czasu. Fajny bonus polega na tym że gdy się nie zda to pierwsza poprawka jest gratis. Miło :)

Ok ok, test zdany, czas na ostatni etap! Z potwierdzeniem zdania udajemy się do miejsca składania papierów, płacimy za wydrukowanie prawka (10rmb), płacimy za kuriera 20rmb (można też przyjechać i odebrać osobiście) i w glorii i chwale oczekujemy na przesyłkę.

Krok bonusowy, wrzucamy opis oraz fotkę na bloga :P. Jako podsumowanie, cały proces dało się zamknąć w 8 dni, koszt to ok 200rmb (130rmb badania, fotki, ksera, egzamin plus 90rmb za książkę).

Krok następny - w następnym odcinku :)

C1 + D! 

0 komentarze:

Publikowanie komentarza