23.07.2013

O tym jak kurczak bandę tygrysów wykiwał

Tak, tak, to mój palec


Prawie.



Za górami, za lasami, w pięknym mieście Harbinie (sebo :p) żył sobie kurczak. Nazwijmy go Ferdek. Czego Ferdek nie wiedział, to że w Harbinie jest również Park Tygrysów Syberyjskich, gdzie za 30zł od sztuki, ludzie mogą zobaczyć kto wygra gdy jedna kura stanie dziób w ogon z bandą tygrysów. Na szczęście drogich czytelników, byłem tam i całą historię uwieczniłem, a teraz w stylu foto opowiem.






Pełen relaks, woda, słodkie tygryski, jakaś dziwna klatka na kablu pośrodku. Pewnie na warzywa.



Na scenę wkracza Ferdek! Z dziobu źle mu patrzy, ojj źle. Dobrze że go zamknęli w klatce inaczej rozszarpałby, rozczłonkował te biedne zwierzątka. Jeden tygrysek już zauważył, reszta coś przymulona.



Oho, jak się ładnie kotecek uśmiecha!


Któryś się niecierpliwi. Jak odrobinę niewyraźnie widać, Ferdek zaparł się pazurami w już otwartą klatkę, niespecjalnie chce zmierzyć temperaturę wody.


Oooo więcej koteczków! Jakie słodkie!


Ooo jeszcze więcej! Dobrze że Ferdek się trzyma, przynajmniej klienci zdążyli dotrzeć do restauracji. Zapewne szykuje już sobie plan ucieczki.


Dosyć śmiały ten plan, muszę przyznać.

Tutaj następują dwie wersje historii. Jedna mówi że Ferdek został rozszarpany w sekundę, rozerwana głowa zwisała z pyska tygrysa który uciekał ponieważ tygrysy zaczęły się lekko prać między sobą o prawo do ciepłego mięsa.

Druga, wersja Hollywood, mówi że Ferdek wylądował na głowie pierwszego tygrysa, odgryzł mu ucho, jednym skrzydłem udusił następnego, drugim chwycił za ogon trzeciego i zaczął wywijać dookoła. Po przegonieniu całej bandy, odleciał w stronę zachodzącego słońca.


Kurtyna!



0 komentarze:

Publikowanie komentarza